Jednodniowa choroba

2010-09-20

Nagle rozbolała mnie głowa, okropnie się czułem i miałem wrażenie, że każdy staw mojego ciała pali się żywym ogniem. Nie mogąc już dłużej znieść bólu postanowiłem się przespać i posmarowałem stawy maścią, którą przyniosła moja matka. Obudziłem się cały zlany potem. A ból głowy i stawów był jeszcze większy, choć sam już nie wiedziałem, bo czułem się okropnie. Nawet długa drzemka mi nie pomogła. Mama postanowiła zaprać mnie na wizytę do lekarza domowego by stwierdził, co to za choroba. Lekaż popatrzył się na mnie zbadał temperaturę ciśnienie oraz zajrzał do gardła. Przypisał jakieś leki i kazał mi je stosować przez trzy dni, jeśli choroba nie zelży a jest to zwykłe przeziębienie. Choć przyznał sam nie może teraz tego stwierdzić. Na pewno to jest jakaś choroba infekcyjna.  Wykupiłem leki i pojechałem z mamą do domu. Ból głowy wydawał być już mniejszy, ale za to narastał ból stawów. Dodatkowo zrobiło mi się na wieczór zimno, choć jest środek lata. Mama poleciła dodatkowo do leków na ból głowy i leków na ból stawów zastosować zewnętrznie tą maść, co mi wcześniej nie pomogła. Na wieczór przed spaniem wszystkie leki były zażyte maścią się posmarowałem i czekałem aż choroba minie. Na drugi ranek obudziłem się zlany potem, ale choroba minęła.